Nie chodzi mi o słowo Kłopotowski, ale niestety do końca swojego życia zapamiętam to nazwisko i będzie ono mi się kojarzyć z moim najgorszym życiem studenckim.
Otóż moje przewspaniałe koleżanki w osobie Ilony i Patrycji zakręciły w Leonie wspólne śpiewanie. Bardzo lubię jak mają tę zajawkę, mniej jak mnie ciągną ze sobą, ale i tak z nimi chodzę, ponieważ są fajne i ładne.
Wieczór zaczął się bardzo przyjemnie dla mnie. Plusem tych imprez w Leonie jest fakt, że nie są rano ;) i są przed imprezą centralną. Leon pełni takie miejsce biforparty.
Oczywiście przyszła stała ekipa znajomych Leona, ale też jakieś inne ładne dziewczyny, które miały ochotę pośpiewać. Bardzo mnie to jara, ponieważ jako rezydent miejsca pierwszy raz widziałam niewiasty na oczy, mam nadzieję, że spodobało im się i będą zaglądać częściej. :)
Ilona i Patrycja spisały się na medal. Nawet ja śpiewałam najgorsze piosenki, wygrałam konkurs "jaka to melodia", ponieważ znam największy chłam w eterze. Myślę, że te śpiewanie przy ognisku powinno wpisać się w Leonowy grafik na stałe.
Zanim skończę swoje słabe wywody to muszę przyznać order uśmiechu Magdzie Tabor. Jak dla mnie mega mistrzyni! Jaram się opór jej wykonaniem Szagiego Mr bombastik. Niejeden polski Mc mógłby jej zazdrościć.
Niestety foty ma ufnal i się przy nich onanizuje. Jak się podzieli z Nami będzie w dechę.
eloelo!
piątek, 5 lutego 2010
piątek, 22 stycznia 2010
Po czterech latach obserwacji pomyślałam sobie, że mogłabym się zająć folklorem studenckim. W ogóle sama nazwa folklor studencki nie wzięła się znikąd. Otóż wzięła się z ust Jacka Wszyscymnieznają. Jacek poczuł, że chciałby odwiedzić takie miejsca jak medyk czy ferment, żeby poczuć folklor. Niestety Klub Leon nie dostarcza mu odpowiednich atrakcji i obserwacji zjawiska w obrębie tego tematu. Szukając większych wrażeń należy pójść do Medyka lub Remontu, gdzie możemy zobaczyć wachlarz wykolejeń młodych osób, które biesiadnie spędzają sobotnie, poniedziałkowe, wtorkowe, środowe i czwartkowe wieczory, w piątek nie ma już się hajsu, więc domówka po taniości. To co mnie irytuje to Ignorancja. Nie wiem jak można być aż tak obojętnym na to co daje Warszawa, co się dzieje w stołecznych klubach, jakie akcje są organizowane, wystawy, pokazy filmów, imprezy tematyczne. Nie chce oceniać osób i sposobu ich spędzania czasu wolnego. Wg mnie nie ma nic w tym złego, że ktoś pije sobie Wareczkę czy Leszka w pubie, a nie stoi pod ścianą z zielonym drinem na której wisi obraz młodego artysty geja. Każdy bawi się jak chce. Chodzi mi raczej o kulturę picia, kulturę jaką sobą reprezentujemy. Kultura studencka powinna być nastawiona na poznawanie czegoś nowego, ewentualnie na udoskonalaniu tego co powstało, na rozwijanie swojej wrażliwości, aktywności zawodowej i kulturalnej. Studneci to w większości ignoranci. Większość z nich nie potrafii pogodzić dydaktycznej drogi z kulturalną. Przykre stwierdzenie. Traktujemy kulturę jako coś oczywisteg,o co samo się tworzy, a tworzy się też przez ignorancję, powstaje tym sposobem niechlubny obraz polskich studentów. To tylko moja szybka wolna myśl na temat kultury studenckiej. Oczywiście argumnetów dlaczego źle się dzieje z kulturą młodych ludzi znalazłabym wiele. Próbuję jednak nawiązać do kultury studnetów APS, do kultury jaką tworzy klub kultury studenckiej Leon. Uważam, że godnie reprezentujemy studentów. Cała ekipa, która przewinęła się przez leona wychodzi daleko poza kanon przeciętnego studenta. W ogóle APS przewyższa swoją wszechstronnością niejedną polską uczelnię, mimo lekkiej drogi edukacjyjnej, przyjemność studiowania rozwija skrzydła w mieście takim jak Warszawa.
APS zawsze spoko! I jak tak pisze to tak jest!
APS zawsze spoko! I jak tak pisze to tak jest!
Siódmego stycznia powitaliśmy Nowy Rok w Leonie!
Pomysł urodził się nagle.
Każdy przyjaciel Leona w tym roku spędzał inaczej sylwestra, a że każda okazja jest dobra, żeby spędzić w doborowym towarzystwie kulturalny wieczór. Skręciliśmy na szybkości sylwestra na bisss. Siódmy stycznia wydał nam się idealnym dniem, żeby świętować.
Były serpentyny, szampany, imprezowicze i the prodigy z enyą. Czyli pełen zestaw sylwestrowy, bez chałtury i nędznego folkloru.
Oczywiście impreza była przednia i nie poprzestaliśmy na Leonie, nasze drogi skrzyżowały się z Mandalą oraz Medykiem, dwie grupy dzielnie walczyły do 4 rano.
Zdjęcia są jak zawsze brzydkie i nieciekawe.
czarney
Każdy przyjaciel Leona w tym roku spędzał inaczej sylwestra, a że każda okazja jest dobra, żeby spędzić w doborowym towarzystwie kulturalny wieczór. Skręciliśmy na szybkości sylwestra na bisss. Siódmy stycznia wydał nam się idealnym dniem, żeby świętować.
Były serpentyny, szampany, imprezowicze i the prodigy z enyą. Czyli pełen zestaw sylwestrowy, bez chałtury i nędznego folkloru.
Oczywiście impreza była przednia i nie poprzestaliśmy na Leonie, nasze drogi skrzyżowały się z Mandalą oraz Medykiem, dwie grupy dzielnie walczyły do 4 rano.
Zdjęcia są jak zawsze brzydkie i nieciekawe.
czarney
sobota, 26 grudnia 2009
Kultura studencka APS przetrwa.
Rok 2009 się zbliża ku końcowi, przyszedł też czas na mały rachunek sumienia Leona.
Niestety nie ma tak jak na FcB, klikasz i jakiś niesamowity system obliczy Ci kto z Leona był najlepszy, kto mógłby dostać tytuł Leoniarza Roku 2009. Wszystkim należą się symboliczne brawa, a niektórym specjalny uścisk szefowej, ale o tym w następnych akapitach.
Styczeń Luty Marzec Kwiecień! Wszystko można przeczytać zaglądając w naszego bloga. Przyjęliśmy w swoje progi trzy dziewczyny: Karolinę, Anię i Magdę. Jestem bardzo zadowolona z ich pracy klubie, z zaangażowania, nie tylko w sprawy Leona, ale i czynnego udziału w wydarzeniach na uczelni. Śmiało mogę napisać, że przedłużają istnienie kultury studenckiej w APS.
Tak zgraną ekipę jaką tworzą Leoniarze mam nadzieję wykorzystać angażując ją w eventy, które mają miejsce na uczelni.
Rzecz, która zasługuje na gromkie brawa jest remont zewnętrznej części Leona. Wykonały to w większości dziewczęta, przy pomocy chłopców z PW oraz APS. Jest to na prawdę wielka zmiana zasługująca na podziw i uznanie. Sam pomysł bardzo podoba się wielu osobom, wykonanie również zostało docenione przez fachowców. Myślę, że było to wspaniałe doświadczenie i ogromna frajda dla wykonawców. Gratuluję! Dobra robota!
Grupa Leona pomniejszona do przedstawicielek damskich z wyjątkowym Kamilem dała radę w roku akademickim 2009/2010. Wspólnie staraliśmy się odtworzyć klimat Leona sprzed roku, gdzie studiowało wielu naszych znajomych. Leon idzie do przodu, już nie jest taki sam jak sprzed trzech lat. Jednak to prawda, że klimat tworzą ludzie nie miejsce. Zmieniło się wiele, chociaż miejsce jest to samo.
Chciałabym podziękować pewnym osobom za tworzenie tego miejsca, za siedzenie po zajęciach, za zmywanie, za chodzenie po mleko, za papierosy, książki i uśmiech przy barze: Natalii Pancewicz, Natalii Bąk, Magdzie Tabor, Oldze Lesiak, Oldze Niziołek, Asi Nowak, Karolinie Skrzyniarz, Karolowi Wojdzie, Karolowi "Różanemu", Natalii Wolskiej, Mateuszowi Komanowi, Annie Pielce, Annie Bieniek, Karolinie Mazowieckiej, Mateuszowi Smolińskiemu, Kamilowi Ojcu Rokickiemu, Ilonie Markowskiej, Patrycji Domańskiej, Ewie Husarzewskiej, Taśkowi, Zuźce Piekarskiej, Mateuszowi Jedlińskiemu, Dobremu jednemu i drugiemu, Beacie Szwedowskiej, Beacie z Socjologii, Grupie Natalii Pancewicz, Grupie PRW2, Socjologii II r., Tomaszowi Łukasiewiczowi, Świętemu, Krystkowi Wardenckiemu, Dziekanowi Baumowi i pewnie kliku jeszcze osobom których nie wymieniłam, ponieważ zapomniałam na tę chwilę oraz te osoby, które dopiero dają się poznawać w Leonie, dla których też kiedyś będzie oddzielny post. :)
Sobie też dziękuję i osobom które czytają ten blog.
czarney
Niestety nie ma tak jak na FcB, klikasz i jakiś niesamowity system obliczy Ci kto z Leona był najlepszy, kto mógłby dostać tytuł Leoniarza Roku 2009. Wszystkim należą się symboliczne brawa, a niektórym specjalny uścisk szefowej, ale o tym w następnych akapitach.
Styczeń Luty Marzec Kwiecień! Wszystko można przeczytać zaglądając w naszego bloga. Przyjęliśmy w swoje progi trzy dziewczyny: Karolinę, Anię i Magdę. Jestem bardzo zadowolona z ich pracy klubie, z zaangażowania, nie tylko w sprawy Leona, ale i czynnego udziału w wydarzeniach na uczelni. Śmiało mogę napisać, że przedłużają istnienie kultury studenckiej w APS.
Tak zgraną ekipę jaką tworzą Leoniarze mam nadzieję wykorzystać angażując ją w eventy, które mają miejsce na uczelni.
Rzecz, która zasługuje na gromkie brawa jest remont zewnętrznej części Leona. Wykonały to w większości dziewczęta, przy pomocy chłopców z PW oraz APS. Jest to na prawdę wielka zmiana zasługująca na podziw i uznanie. Sam pomysł bardzo podoba się wielu osobom, wykonanie również zostało docenione przez fachowców. Myślę, że było to wspaniałe doświadczenie i ogromna frajda dla wykonawców. Gratuluję! Dobra robota!
Grupa Leona pomniejszona do przedstawicielek damskich z wyjątkowym Kamilem dała radę w roku akademickim 2009/2010. Wspólnie staraliśmy się odtworzyć klimat Leona sprzed roku, gdzie studiowało wielu naszych znajomych. Leon idzie do przodu, już nie jest taki sam jak sprzed trzech lat. Jednak to prawda, że klimat tworzą ludzie nie miejsce. Zmieniło się wiele, chociaż miejsce jest to samo.
Chciałabym podziękować pewnym osobom za tworzenie tego miejsca, za siedzenie po zajęciach, za zmywanie, za chodzenie po mleko, za papierosy, książki i uśmiech przy barze: Natalii Pancewicz, Natalii Bąk, Magdzie Tabor, Oldze Lesiak, Oldze Niziołek, Asi Nowak, Karolinie Skrzyniarz, Karolowi Wojdzie, Karolowi "Różanemu", Natalii Wolskiej, Mateuszowi Komanowi, Annie Pielce, Annie Bieniek, Karolinie Mazowieckiej, Mateuszowi Smolińskiemu, Kamilowi Ojcu Rokickiemu, Ilonie Markowskiej, Patrycji Domańskiej, Ewie Husarzewskiej, Taśkowi, Zuźce Piekarskiej, Mateuszowi Jedlińskiemu, Dobremu jednemu i drugiemu, Beacie Szwedowskiej, Beacie z Socjologii, Grupie Natalii Pancewicz, Grupie PRW2, Socjologii II r., Tomaszowi Łukasiewiczowi, Świętemu, Krystkowi Wardenckiemu, Dziekanowi Baumowi i pewnie kliku jeszcze osobom których nie wymieniłam, ponieważ zapomniałam na tę chwilę oraz te osoby, które dopiero dają się poznawać w Leonie, dla których też kiedyś będzie oddzielny post. :)
Sobie też dziękuję i osobom które czytają ten blog.
czarney
Wigilia 2009
W tym roku na Wigilię byli zaproszeni wszyscy studenci APS. Oczywiście nie liczyłam, że przyjdzie 7 i pół tysia studentów, nawet nie liczyłam, że trzydziestu wpadnie. Przyszły te osoby, które lubią Leona, które przez cztery lata czy dwa miesiące zaprzyjaźnili się z tym miejscem. Zarząd Samorządu Studentów tym razem lekko zawiódł zmęczony innymi wigilijnymi spotkaniami. Dobrze, że na Asię i Magdę można liczyć. Przyniosły na stół wyśmienite potrawy prawie wigilijne. Tak na prawdę przyszła ekipa z Rady Studentów, która nieco się zintegrowała w Krakowie na wyjeździe oraz osoby z pierwszego roku, które przychodzą do Leona, bardzo się cieszę, że Ci najmłodsi studenci jarają się Leonem.
Była to bardzo spokojna i przyjemna wigilia.
Wszystkim przyjaciołom Leona, tym dalszym i tym bliższym oraz całej ekipie Leona życzę odpoczynku, przyjemności w brzuszku i wielu prezentów! A w Nowym Roku energii na sesję i zdrowia, ponieważ mróz ma jeszcze zaskoczyć.
pozdrawiam
czarney
Była to bardzo spokojna i przyjemna wigilia.
Wszystkim przyjaciołom Leona, tym dalszym i tym bliższym oraz całej ekipie Leona życzę odpoczynku, przyjemności w brzuszku i wielu prezentów! A w Nowym Roku energii na sesję i zdrowia, ponieważ mróz ma jeszcze zaskoczyć.
pozdrawiam
czarney
sobota, 5 grudnia 2009
G jak Mikołajki.
W tym roku było jeszcze inaczej. Litera Gie okazała się niezwykle wdzięczną literą, i spowodowała lawinę pomysłów na prezent. Jak zwykle zaproszony był Zarząd Samorządu Studentów, który nieco połączył się z KKS Leon w tym roku, za sprawą mojej osoby. Bardzo miło, że Asia Nowak, Bartek Dębniak i Ilona Markowska wzięli udział w zabawie. Dzięki!
Oprócz ZSS zaproszeni byli goście. Gościem głównym na literę Gie był Adam Łęski nazywany Leskim. Student PW, Przewodniczący KNL, wyjątkowy chłopak mający swoją herbatę w KKS Leon "Czar Leskiego". Byłyśmy zauroczone prezentem jaki przyniósł dla Leona na literę Gie, a mianowicie historią Politechniki Warszawskiej. Dziękujemy Adamie! :)
Nie wiem co zrobiłabym bez swoich dziewczyn w Leonie!
Proszę szanownych studentów one są wyjątkowe i lepszych członków Klubu nie mogłabym mieć!
Szybkie info: Na listę członków powróciła Magda Maleszwska, po roku czasu będzie gościć za barem w KKS Leon i wspierać wszelkie inicjatywy. Asia Nowak znowu wtrąciła, że może ją by tak wpisać na listę honorowych członków. Asiu nic z tego, czekamy na wódkę.
Chciałabym napisać, że wieczór 3.12.2009 był dla mnie szczególnie dobrym, ponieważ ktoś zauważył moją miłość do bluz i sprezentował mi kolejną. Znowu sieje prywatę i ptasią grypę, ale już temat Mikołajek skutecznie wyczerpałam, ponieważ o alkoholu pisać nie będę, bo się nie znam, a kto nie był ten nie znalazł się w 2 i 3% i nie dostał stypendium naukowego, elo. ;-)
Nic tylko pozostaje czekać na ostatnie spotkanie w tym roku członków KKS Leon, Wigilia tuż tuż.
korzystając z okazji napiszę, że moim daniem w tym roku nie będzie jak zwykle coca-cola, tylko smaczna niespodzianka. :)
Oprócz ZSS zaproszeni byli goście. Gościem głównym na literę Gie był Adam Łęski nazywany Leskim. Student PW, Przewodniczący KNL, wyjątkowy chłopak mający swoją herbatę w KKS Leon "Czar Leskiego". Byłyśmy zauroczone prezentem jaki przyniósł dla Leona na literę Gie, a mianowicie historią Politechniki Warszawskiej. Dziękujemy Adamie! :)
Nie wiem co zrobiłabym bez swoich dziewczyn w Leonie!
Proszę szanownych studentów one są wyjątkowe i lepszych członków Klubu nie mogłabym mieć!
Szybkie info: Na listę członków powróciła Magda Maleszwska, po roku czasu będzie gościć za barem w KKS Leon i wspierać wszelkie inicjatywy. Asia Nowak znowu wtrąciła, że może ją by tak wpisać na listę honorowych członków. Asiu nic z tego, czekamy na wódkę.
Chciałabym napisać, że wieczór 3.12.2009 był dla mnie szczególnie dobrym, ponieważ ktoś zauważył moją miłość do bluz i sprezentował mi kolejną. Znowu sieje prywatę i ptasią grypę, ale już temat Mikołajek skutecznie wyczerpałam, ponieważ o alkoholu pisać nie będę, bo się nie znam, a kto nie był ten nie znalazł się w 2 i 3% i nie dostał stypendium naukowego, elo. ;-)
Nic tylko pozostaje czekać na ostatnie spotkanie w tym roku członków KKS Leon, Wigilia tuż tuż.
korzystając z okazji napiszę, że moim daniem w tym roku nie będzie jak zwykle coca-cola, tylko smaczna niespodzianka. :)
piątek, 13 listopada 2009
Nieznana wokalistka.

Odkąd komputer nie hula w Leonie, zrobiliśmy wielkie baktuderuts, używamy płyt CD. Zapisana na nich muzyka jest różnej jakości, źródła. Niektóre są starsze od krzeseł w Leonie. Jestem pewna, że Sabina, Mamuśka, Wesoła i Nati maczały w wielu palce. Słychać te conga i trzęsące hitami głośniki. Studneci nadal to lubią i chcą słuchać.
Jak Leon różny tak różne można znaleźć w nim płyty. Począwszy od Dżemu, odbiję na chwilę na Wyclef Jean, potem Vavamuffin, następnie Satriani, Kiljański, Peachers i Gentelman. Rzygam. Ile można?! O, zapomniałam! Jeszcze jest zacinająca się Ania Dąbrowska z nową płytą. To na tyle płyt imiennych.
Reszta to skałdaki, a dobry składak to taki gdzie muzyka tworzy pewną kompilację (Od shake it uwielbiam to słowo!). W tym najlepszy moim zdaniem jest i będzie Karol Wojda. Jak coś nagrał, nazywając to "Carlito2" od początku do końca trzyma się kupy, dla mnie nuda. Trudno mnie jednak zadowolić, zmieniam muzykę szybciej niż gotuje się woda w czajniku. Poza tym chłopcy Karol i Mateusz, i nie piszę, żeby im dogryźć, są fanami klimatu bistro, takiego dobrego bistro, albo dobrego pubu w centrum z dobrym piwkiem i telewizorem.
Karol otrzymuje pięć na pięć kubków za swoją składankę, bo jest przystojny.
Zatrzymamy się w klimacie blues'a, lubię blues. Jednak jak to Karol powiedział Dziekanowi Staszkowi w stodole moja znajomość blues'a kończy się na Dżemie. Okey, przyznaję, znam kilka zespołów, których powinnam się wstydzić, że znam. Chłopcy także mnie wyedukowali na dobrą czwórkę w tym temacie. Potrafię zmienić po 15 sekundach "dobry numer". Nie jestem pewna, ale żadna płyta w bistro stajlu się nie ostała w Leonie. Na moje nieszczęście jest takie coś jak mp3 tu i tam w telefonie. Magiczny kabel wędruje do urządzenia i ze spokojnego Leona jest spokojne bistro. Takie tam czary mary nie do wiary. Blues w Leonie to trochę już lamus. Rzadko słuchamy. (Po moim poście dostanę tydzień zimnych biczy.)
Kolejna składanka jest mistrzem i osobiście nie lubię jej słuchać. To składanka Naty pt.: "Składanka szybkie". Jeśli one są szybkie to ja rezygnuję z mięsa i seksu do osiągnięcia wieku Chrystusowego. Nie wiem co za numery są na tej płycie. Nata jest rekordówą, nagrał oprócz tego jakieś dwie inne składanki i te są już szybsze, nawet coś się dzieje. Jakieś porządne elekto na stówę, ale pewnie też dobry pop i nieco smętnych kojących ballad. Tło do kawy na piąteczkę, przynajmniej słyszę mojego interesującego rozmówcę, a nie muzykę.
Nata otrzymuje sześć kubków na pięć, bo jest fajną dziewczyną.
Kolejna składanka jest moja. Nagrałam to co leżało w winampie i chyba jestem mono tematyczna. Jest trochę Busy Signal, Sizzla, Sinatra się zaplątał i Metalicca, Snoop Dog i Van Morrison. No taki mix wszystkiego. Chaos i jeszcze raz chaos, tak jak na początku. Płyta słuchana w Leonie, bo nie ma pod ręką innej. Częsty gość zatem w eterze.
Przyznam sobie za tę płytę pięć na pięć kubków jak Karol, bo nie tylko jestem ładną dziewczyną, ale podpisałam tę płytę "Chwds!" i myślę, że mi się należy.
Pisałam już o magicznych urządzeniach, które po podłączeniu do magicznego kabla dają coś innego muzycznego w Leonie. Otóż nasze śliczne dziewczęta podłączyły razu pewnego telefon i byłam zdezorientowana co to leci. Wokal znajomy, piosenka nie.
Przy dziewczynach się chętnie zatrzymam. To są dwa falowce. Raz przyszła do nich Ani di Franco. Sprawiły, że nawet polubiłam ją, przez częstość puszczanych określonych utworów. Potem lub wcześniej było La Roux. Z chwilą kiedy usłyszałam quicksand po raz 23, zrozumiałam, że czas zacząć wierzyć w Boga, a po remikcie screama in for the kill, ucieszyłam się, że nie muszę i że z tą muzyką da się coś zrobić. Ostatecznie długo nie wytrzymuje, ale zaczynam robić postępy i nr np. Im not your toy. jak dla mnie spoko.
Wracając do dziewczyn, ponieważ nie przestałam o nich pisać, mają swoją plejlistę, na której łazi Majkel Dżekson! Ania Dąbrowska, The Baseballs swojego czasu, a teraz proszę Państwa GABA KULKA. To jej pierwotnie był poświęcony post.
http://www.youtube.com/watch?v=vRwNkrUCcvo
Do numeru zostałam przekonana! Dziewczyny na pewno zarażą nim jeszcze kilkanaście innych osób.
Dziewczęta otrzymują siedem na osiem kubków za te swoje magiczne urządzenia z muzyką, ponieważ wiem, że lubią Janis Joplin, a szczególnie Magda, ja też lubię. :)
Nie skupiłam się na ostatniej najważniejszej grupie: Studenci. Nasi odbiorcy lubią pop. Coraz częściej podoba im się lekko pankowa elektroniczna muzyka, pytają co to, zaglądam w cedek a tam Piczers... Lubią też bossanovy, coś lekkiego, do kawy, byle nie za głośno, i to wieczorem. Nie spodziewają się, że będzie diskopolo, że włączymy hity z eski. Czasami chcą, żebyśmy przyciszyli, czasami chcą z nami śpiewać. Przynajmniej Ci co przychodzą do Leona nie mają jeszcze zepsutej estetyki i odbierają na tym samym poziomie poczucia humoru co my.
Warto wspomnieć jaką krzywdę zrobił Andrzej Krzywy i zespół De mono w Leonie. Nagrali oni pruderyjny, dyskryminujący, lirycznie płytki, muzycznie przeciętny i nieprzystosowany do żeńskiego ucha hit pt.: "Kolory". Ubolewam, że przedostało się to do uszu Leoniar i dalej roznoszą ten wirus D1Mn wśród studentów.
I tak moja wędrówka po półce z płytami w Leonie się skończyła, planujemy z Karolem nagrać kolejne i jeszcze kolejne, ponieważ robi się monotonnie, a ja nie mam na co zmienić kiedy wchodzę do Leona.
Pozdrawiam.
czarney
Jak Leon różny tak różne można znaleźć w nim płyty. Począwszy od Dżemu, odbiję na chwilę na Wyclef Jean, potem Vavamuffin, następnie Satriani, Kiljański, Peachers i Gentelman. Rzygam. Ile można?! O, zapomniałam! Jeszcze jest zacinająca się Ania Dąbrowska z nową płytą. To na tyle płyt imiennych.
Reszta to skałdaki, a dobry składak to taki gdzie muzyka tworzy pewną kompilację (Od shake it uwielbiam to słowo!). W tym najlepszy moim zdaniem jest i będzie Karol Wojda. Jak coś nagrał, nazywając to "Carlito2" od początku do końca trzyma się kupy, dla mnie nuda. Trudno mnie jednak zadowolić, zmieniam muzykę szybciej niż gotuje się woda w czajniku. Poza tym chłopcy Karol i Mateusz, i nie piszę, żeby im dogryźć, są fanami klimatu bistro, takiego dobrego bistro, albo dobrego pubu w centrum z dobrym piwkiem i telewizorem.
Karol otrzymuje pięć na pięć kubków za swoją składankę, bo jest przystojny.
Zatrzymamy się w klimacie blues'a, lubię blues. Jednak jak to Karol powiedział Dziekanowi Staszkowi w stodole moja znajomość blues'a kończy się na Dżemie. Okey, przyznaję, znam kilka zespołów, których powinnam się wstydzić, że znam. Chłopcy także mnie wyedukowali na dobrą czwórkę w tym temacie. Potrafię zmienić po 15 sekundach "dobry numer". Nie jestem pewna, ale żadna płyta w bistro stajlu się nie ostała w Leonie. Na moje nieszczęście jest takie coś jak mp3 tu i tam w telefonie. Magiczny kabel wędruje do urządzenia i ze spokojnego Leona jest spokojne bistro. Takie tam czary mary nie do wiary. Blues w Leonie to trochę już lamus. Rzadko słuchamy. (Po moim poście dostanę tydzień zimnych biczy.)
Kolejna składanka jest mistrzem i osobiście nie lubię jej słuchać. To składanka Naty pt.: "Składanka szybkie". Jeśli one są szybkie to ja rezygnuję z mięsa i seksu do osiągnięcia wieku Chrystusowego. Nie wiem co za numery są na tej płycie. Nata jest rekordówą, nagrał oprócz tego jakieś dwie inne składanki i te są już szybsze, nawet coś się dzieje. Jakieś porządne elekto na stówę, ale pewnie też dobry pop i nieco smętnych kojących ballad. Tło do kawy na piąteczkę, przynajmniej słyszę mojego interesującego rozmówcę, a nie muzykę.
Nata otrzymuje sześć kubków na pięć, bo jest fajną dziewczyną.
Kolejna składanka jest moja. Nagrałam to co leżało w winampie i chyba jestem mono tematyczna. Jest trochę Busy Signal, Sizzla, Sinatra się zaplątał i Metalicca, Snoop Dog i Van Morrison. No taki mix wszystkiego. Chaos i jeszcze raz chaos, tak jak na początku. Płyta słuchana w Leonie, bo nie ma pod ręką innej. Częsty gość zatem w eterze.
Przyznam sobie za tę płytę pięć na pięć kubków jak Karol, bo nie tylko jestem ładną dziewczyną, ale podpisałam tę płytę "Chwds!" i myślę, że mi się należy.
Pisałam już o magicznych urządzeniach, które po podłączeniu do magicznego kabla dają coś innego muzycznego w Leonie. Otóż nasze śliczne dziewczęta podłączyły razu pewnego telefon i byłam zdezorientowana co to leci. Wokal znajomy, piosenka nie.
Przy dziewczynach się chętnie zatrzymam. To są dwa falowce. Raz przyszła do nich Ani di Franco. Sprawiły, że nawet polubiłam ją, przez częstość puszczanych określonych utworów. Potem lub wcześniej było La Roux. Z chwilą kiedy usłyszałam quicksand po raz 23, zrozumiałam, że czas zacząć wierzyć w Boga, a po remikcie screama in for the kill, ucieszyłam się, że nie muszę i że z tą muzyką da się coś zrobić. Ostatecznie długo nie wytrzymuje, ale zaczynam robić postępy i nr np. Im not your toy. jak dla mnie spoko.
Wracając do dziewczyn, ponieważ nie przestałam o nich pisać, mają swoją plejlistę, na której łazi Majkel Dżekson! Ania Dąbrowska, The Baseballs swojego czasu, a teraz proszę Państwa GABA KULKA. To jej pierwotnie był poświęcony post.
http://www.youtube.com/watch?v=vRwNkrUCcvo
Do numeru zostałam przekonana! Dziewczyny na pewno zarażą nim jeszcze kilkanaście innych osób.
Dziewczęta otrzymują siedem na osiem kubków za te swoje magiczne urządzenia z muzyką, ponieważ wiem, że lubią Janis Joplin, a szczególnie Magda, ja też lubię. :)
Nie skupiłam się na ostatniej najważniejszej grupie: Studenci. Nasi odbiorcy lubią pop. Coraz częściej podoba im się lekko pankowa elektroniczna muzyka, pytają co to, zaglądam w cedek a tam Piczers... Lubią też bossanovy, coś lekkiego, do kawy, byle nie za głośno, i to wieczorem. Nie spodziewają się, że będzie diskopolo, że włączymy hity z eski. Czasami chcą, żebyśmy przyciszyli, czasami chcą z nami śpiewać. Przynajmniej Ci co przychodzą do Leona nie mają jeszcze zepsutej estetyki i odbierają na tym samym poziomie poczucia humoru co my.
Warto wspomnieć jaką krzywdę zrobił Andrzej Krzywy i zespół De mono w Leonie. Nagrali oni pruderyjny, dyskryminujący, lirycznie płytki, muzycznie przeciętny i nieprzystosowany do żeńskiego ucha hit pt.: "Kolory". Ubolewam, że przedostało się to do uszu Leoniar i dalej roznoszą ten wirus D1Mn wśród studentów.
I tak moja wędrówka po półce z płytami w Leonie się skończyła, planujemy z Karolem nagrać kolejne i jeszcze kolejne, ponieważ robi się monotonnie, a ja nie mam na co zmienić kiedy wchodzę do Leona.
Pozdrawiam.
czarney
Subskrybuj:
Posty (Atom)
