piątek, 5 lutego 2010

Klaps.

Piątkowe wieczory należą do Klapsa na tyłach Nowego Światu.
I wszystko jasne.

eloelo!

Mafija.


Proszę Państwa co to był za wieczór!

Moja ideologia legła w gruzie po imprezie sylwestrowej. Za każdym razem dbamy o kulturalną i miłą atmosferę, o paluszki i kola kolę, a tu nie tego trzeba studentom APS. Zauważyłam, że spotkanie zorganizowane przy znakomitych trunkach lepiej sprzyja integracji.

Są rzeczy o których jednak należy wspomnieć:
1. Ludzie, którzy się przebrali. Jak dla mnie mega! Wyglądałam cienko przy nich w swojej dresiarskiej bluzie. :)
2. Justyna Babik - ja pier****! To jest przeniesamowicie piękna dziewczyna! Matt masz szczęście. You have lucky. Po francusku wybacz, ale żetem nie wiem jak to leci.
3. Dziewczyny Leona - nie wiem co bez nich Leon by zrobił. Potrafią się bawić. Szacun!

Rozwój dalszych wydarzeń mnie nie zaskoczył. Poszliśmy do Klapsa, a tam już wiadomo. Mnóstwo znajomych i alkohole. Nie wyszłam. :)

Serdecznie pozdrawiam, z tego miejsca jak siedzę na szafce przy oknie w pokoju Łukasza, Pawła Piecucha i Tomka elo z Krasnego.

:)

Słowo na literę Ka.

Nie chodzi mi o słowo Kłopotowski, ale niestety do końca swojego życia zapamiętam to nazwisko i będzie ono mi się kojarzyć z moim najgorszym życiem studenckim.

Otóż moje przewspaniałe koleżanki w osobie Ilony i Patrycji zakręciły w Leonie wspólne śpiewanie. Bardzo lubię jak mają tę zajawkę, mniej jak mnie ciągną ze sobą, ale i tak z nimi chodzę, ponieważ są fajne i ładne.

Wieczór zaczął się bardzo przyjemnie dla mnie. Plusem tych imprez w Leonie jest fakt, że nie są rano ;) i są przed imprezą centralną. Leon pełni takie miejsce biforparty.

Oczywiście przyszła stała ekipa znajomych Leona, ale też jakieś inne ładne dziewczyny, które miały ochotę pośpiewać. Bardzo mnie to jara, ponieważ jako rezydent miejsca pierwszy raz widziałam niewiasty na oczy, mam nadzieję, że spodobało im się i będą zaglądać częściej. :)

Ilona i Patrycja spisały się na medal. Nawet ja śpiewałam najgorsze piosenki, wygrałam konkurs "jaka to melodia", ponieważ znam największy chłam w eterze. Myślę, że te śpiewanie przy ognisku powinno wpisać się w Leonowy grafik na stałe.

Zanim skończę swoje słabe wywody to muszę przyznać order uśmiechu Magdzie Tabor. Jak dla mnie mega mistrzyni! Jaram się opór jej wykonaniem Szagiego Mr bombastik. Niejeden polski Mc mógłby jej zazdrościć.

Niestety foty ma ufnal i się przy nich onanizuje. Jak się podzieli z Nami będzie w dechę.

eloelo!

piątek, 22 stycznia 2010

Po czterech latach obserwacji pomyślałam sobie, że mogłabym się zająć folklorem studenckim. W ogóle sama nazwa folklor studencki nie wzięła się znikąd. Otóż wzięła się z ust Jacka Wszyscymnieznają. Jacek poczuł, że chciałby odwiedzić takie miejsca jak medyk czy ferment, żeby poczuć folklor. Niestety Klub Leon nie dostarcza mu odpowiednich atrakcji i obserwacji zjawiska w obrębie tego tematu. Szukając większych wrażeń należy pójść do Medyka lub Remontu, gdzie możemy zobaczyć wachlarz wykolejeń młodych osób, które biesiadnie spędzają sobotnie, poniedziałkowe, wtorkowe, środowe i czwartkowe wieczory, w piątek nie ma już się hajsu, więc domówka po taniości. To co mnie irytuje to Ignorancja. Nie wiem jak można być aż tak obojętnym na to co daje Warszawa, co się dzieje w stołecznych klubach, jakie akcje są organizowane, wystawy, pokazy filmów, imprezy tematyczne. Nie chce oceniać osób i sposobu ich spędzania czasu wolnego. Wg mnie nie ma nic w tym złego, że ktoś pije sobie Wareczkę czy Leszka w pubie, a nie stoi pod ścianą z zielonym drinem na której wisi obraz młodego artysty geja. Każdy bawi się jak chce. Chodzi mi raczej o kulturę picia, kulturę jaką sobą reprezentujemy. Kultura studencka powinna być nastawiona na poznawanie czegoś nowego, ewentualnie na udoskonalaniu tego co powstało, na rozwijanie swojej wrażliwości, aktywności zawodowej i kulturalnej. Studneci to w większości ignoranci. Większość z nich nie potrafii pogodzić dydaktycznej drogi z kulturalną. Przykre stwierdzenie. Traktujemy kulturę jako coś oczywisteg,o co samo się tworzy, a tworzy się też przez ignorancję, powstaje tym sposobem niechlubny obraz polskich studentów. To tylko moja szybka wolna myśl na temat kultury studenckiej. Oczywiście argumnetów dlaczego źle się dzieje z kulturą młodych ludzi znalazłabym wiele. Próbuję jednak nawiązać do kultury studnetów APS, do kultury jaką tworzy klub kultury studenckiej Leon. Uważam, że godnie reprezentujemy studentów. Cała ekipa, która przewinęła się przez leona wychodzi daleko poza kanon przeciętnego studenta. W ogóle APS przewyższa swoją wszechstronnością niejedną polską uczelnię, mimo lekkiej drogi edukacjyjnej, przyjemność studiowania rozwija skrzydła w mieście takim jak Warszawa.

APS zawsze spoko! I jak tak pisze to tak jest!

Siódmego stycznia powitaliśmy Nowy Rok w Leonie!

Pomysł urodził się nagle.
Każdy przyjaciel Leona w tym roku spędzał inaczej sylwestra, a że każda okazja jest dobra, żeby spędzić w doborowym towarzystwie kulturalny wieczór. Skręciliśmy na szybkości sylwestra na bisss. Siódmy stycznia wydał nam się idealnym dniem, żeby świętować.

Były serpentyny, szampany, imprezowicze i the prodigy z enyą. Czyli pełen zestaw sylwestrowy, bez chałtury i nędznego folkloru.

Oczywiście impreza była przednia i nie poprzestaliśmy na Leonie, nasze drogi skrzyżowały się z Mandalą oraz Medykiem, dwie grupy dzielnie walczyły do 4 rano.

Zdjęcia są jak zawsze brzydkie i nieciekawe.


czarney

sobota, 26 grudnia 2009

Kultura studencka APS przetrwa.

Rok 2009 się zbliża ku końcowi, przyszedł też czas na mały rachunek sumienia Leona.
Niestety nie ma tak jak na FcB, klikasz i jakiś niesamowity system obliczy Ci kto z Leona był najlepszy, kto mógłby dostać tytuł Leoniarza Roku 2009. Wszystkim należą się symboliczne brawa, a niektórym specjalny uścisk szefowej, ale o tym w następnych akapitach.

Styczeń Luty Marzec Kwiecień! Wszystko można przeczytać zaglądając w naszego bloga. Przyjęliśmy w swoje progi trzy dziewczyny: Karolinę, Anię i Magdę. Jestem bardzo zadowolona z ich pracy klubie, z zaangażowania, nie tylko w sprawy Leona, ale i czynnego udziału w wydarzeniach na uczelni. Śmiało mogę napisać, że przedłużają istnienie kultury studenckiej w APS.
Tak zgraną ekipę jaką tworzą Leoniarze mam nadzieję wykorzystać angażując ją w eventy, które mają miejsce na uczelni.

Rzecz, która zasługuje na gromkie brawa jest remont zewnętrznej części Leona. Wykonały to w większości dziewczęta, przy pomocy chłopców z PW oraz APS. Jest to na prawdę wielka zmiana zasługująca na podziw i uznanie. Sam pomysł bardzo podoba się wielu osobom, wykonanie również zostało docenione przez fachowców. Myślę, że było to wspaniałe doświadczenie i ogromna frajda dla wykonawców. Gratuluję! Dobra robota!

Grupa Leona pomniejszona do przedstawicielek damskich z wyjątkowym Kamilem dała radę w roku akademickim 2009/2010. Wspólnie staraliśmy się odtworzyć klimat Leona sprzed roku, gdzie studiowało wielu naszych znajomych. Leon idzie do przodu, już nie jest taki sam jak sprzed trzech lat. Jednak to prawda, że klimat tworzą ludzie nie miejsce. Zmieniło się wiele, chociaż miejsce jest to samo.

Chciałabym podziękować pewnym osobom za tworzenie tego miejsca, za siedzenie po zajęciach, za zmywanie, za chodzenie po mleko, za papierosy, książki i uśmiech przy barze: Natalii Pancewicz, Natalii Bąk, Magdzie Tabor, Oldze Lesiak, Oldze Niziołek, Asi Nowak, Karolinie Skrzyniarz, Karolowi Wojdzie, Karolowi "Różanemu", Natalii Wolskiej, Mateuszowi Komanowi, Annie Pielce, Annie Bieniek, Karolinie Mazowieckiej, Mateuszowi Smolińskiemu, Kamilowi Ojcu Rokickiemu, Ilonie Markowskiej, Patrycji Domańskiej, Ewie Husarzewskiej, Taśkowi, Zuźce Piekarskiej, Mateuszowi Jedlińskiemu, Dobremu jednemu i drugiemu, Beacie Szwedowskiej, Beacie z Socjologii, Grupie Natalii Pancewicz, Grupie PRW2, Socjologii II r., Tomaszowi Łukasiewiczowi, Świętemu, Krystkowi Wardenckiemu, Dziekanowi Baumowi i pewnie kliku jeszcze osobom których nie wymieniłam, ponieważ zapomniałam na tę chwilę oraz te osoby, które dopiero dają się poznawać w Leonie, dla których też kiedyś będzie oddzielny post. :)

Sobie też dziękuję i osobom które czytają ten blog.
czarney

Wigilia 2009

W tym roku na Wigilię byli zaproszeni wszyscy studenci APS. Oczywiście nie liczyłam, że przyjdzie 7 i pół tysia studentów, nawet nie liczyłam, że trzydziestu wpadnie. Przyszły te osoby, które lubią Leona, które przez cztery lata czy dwa miesiące zaprzyjaźnili się z tym miejscem. Zarząd Samorządu Studentów tym razem lekko zawiódł zmęczony innymi wigilijnymi spotkaniami. Dobrze, że na Asię i Magdę można liczyć. Przyniosły na stół wyśmienite potrawy prawie wigilijne. Tak na prawdę przyszła ekipa z Rady Studentów, która nieco się zintegrowała w Krakowie na wyjeździe oraz osoby z pierwszego roku, które przychodzą do Leona, bardzo się cieszę, że Ci najmłodsi studenci jarają się Leonem.

Była to bardzo spokojna i przyjemna wigilia.
Wszystkim przyjaciołom Leona, tym dalszym i tym bliższym oraz całej ekipie Leona życzę odpoczynku, przyjemności w brzuszku i wielu prezentów! A w Nowym Roku energii na sesję i zdrowia, ponieważ mróz ma jeszcze zaskoczyć.

pozdrawiam
czarney